Berrettini przetrwał cztery tie-breaki i zatrzymał Wawrinkę w emocjonalnym pożegnaniu z Wimbledonem
Matteo Berrettini awansował do drugiej rundy Wimbledonu 2026 po jednym z najbardziej napiętych meczów dotychczasowej części turnieju. Włoch 30 czerwca 2026 roku na londyńskim korcie No. 1 Court pokonał Stana Wawrinkę 6:7 (7-9), 7:6 (18-16), 7:6 (9-7), 7:6 (7-5), w spotkaniu pierwszej rundy męskiego singla, które trwało cztery godziny i 20 minut. Cztery sety, cztery tie-breaki i niemal pełna równowaga przy serwisie zamieniły pojedynek w wyczerpujący test koncentracji, nerwów i fizycznej wytrzymałości. Według oficjalnego terminarza Wimbledonu mecz był częścią drugiego dnia rywalizacji głównego turnieju, rozgrywanego w All England Clubie od 29 czerwca do 12 lipca. Wynik jednocześnie otworzył Berrettiniemu drogę do dalszej części turnieju i zamknął duży rozdział kariery Wawrinki na trawie w SW19.
Dla Wawrinki ta porażka miała ciężar wykraczający poza wynik pierwszej rundy. Szwajcarski tenisista, zdobywca trzech tytułów wielkoszlemowych, wcześniej zapowiedział, że sezon 2026 będzie jego ostatnim w ATP Tour, a Wimbledon w zapowiedzi turnieju podkreślił, że chodzi o jego 19. i ostatni występ w głównej drabince w All England Clubie. Dlatego każdy punkt w końcówce meczu niósł dodatkowy ładunek emocjonalny. Wawrinka, według relacji z meczu, po spotkaniu mówił o wdzięczności wobec turnieju i publiczności, podkreślając, że trudno pożegnać się z czymś, co tak bardzo się kocha. Berrettini objął go przy siatce po ostatnim punkcie, a następnie zachęcił publiczność, by owacjami pożegnała zawodnika, który przez ponad dwie dekady był częścią największych tenisowych scen.
Mecz bez miejsca na odprężenie
Wynik najlepiej pokazuje, jak niewiele dzieliło obu zawodników. Wawrinka wygrał pierwszego seta po tie-breaku, w którym wykorzystał moment niepewności Berrettiniego i zamknął partię mocnym pierwszym serwisem. Włoch odpowiedział w drugim secie, ale dopiero po wyjątkowo długim tie-breaku, który zakończył się wynikiem 18-16. Ta część meczu, według relacji Outlook India, była jednym z kluczowych momentów spotkania, ponieważ Berrettini uniknął straty dwóch setów i psychologicznie całkowicie wrócił do pojedynku. Po drugim secie dach No. 1 Courtu został zamknięty, więc końcówka była rozgrywana w innych warunkach, przy kontrolowanym oświetleniu i bez zewnętrznych wpływów pogodowych.
Trzeci set ponownie trafił do tie-breaka, a Berrettini wygrał go 9-7. Wawrinka i wtedy się nie załamał, lecz także w czwartym secie utrzymywał rytm, przenosił presję na włoski serwis i zmuszał rywala do jeszcze jednego finałowego starcia punkt za punkt. W czwartym tie-breaku Wawrinka miał mini-breaka, ale Berrettini odpowiedział mocnym forhendem i przywrócił równowagę. Włoch następnie doszedł do piłek meczowych i wykorzystał je, wygrywając 7-5 w decydującym tie-breaku czwartego seta. Taki rozwój wydarzeń był rzadki i dramatyczny nawet jak na Wimbledon, turniej, na którym serwis i szybka zmiana kierunku często rozstrzygają wyrównane mecze na trawie.
Statystyka dodatkowo potwierdza, jak wyrównany był pojedynek. Według danych Tennis.com Berrettini zaserwował 29 asów, a Wawrinka 18. Włoch wygrał 86 procent punktów po trafionym pierwszym serwisie, podczas gdy Wawrinka był na poziomie 81 procent, co wyjaśnia, dlaczego obaj tak długo pilnowali własnego podania. Obaj wygrali po 23 z 24 gemów serwisowych, a każdy zawodnik wykorzystał tylko jedno przełamanie w całym spotkaniu. Berrettini wykorzystał jedną z sześciu okazji na odebranie serwisu, natomiast Wawrinka był skuteczniejszy w rzadkich szansach i wykorzystał jedną z dwóch piłek breakowych. W meczu, w którym return dawał minimalną przestrzeń do ataku, zdecydowały detale w tie-breakach, spokój w seriach punktów i zdolność, by po zmarnowanych okazjach natychmiast kontynuować grę bez spadku intensywności.
Ostatni Wimbledon Wawrinki i kariera, która przerosła trawę
Wawrinka nigdy nie wygrał Wimbledonu, ale jego pożegnanie z turniejem było zgodne z reputacją zawodnika, który jest najgroźniejszy, gdy mecz zmienia się w fizyczną i mentalną walkę. Według Wimbledonu jego najlepszym wynikiem w All England Clubie pozostają dwa ćwierćfinały, osiągnięte w 2014 i 2015 roku. Na innych turniejach wielkoszlemowych osiągnął szczyt kariery: wygrał Australian Open 2014, Roland Garros 2015 i US Open 2016, a ATP wymienia go jako zdobywcę 16 tytułów na najwyższym poziomie i byłego trzeciego zawodnika świata. Jego jednoręczny bekhend, jedno z najbardziej rozpoznawalnych uderzeń nowoczesnej ery, oraz zdolność do gry ponad oczekiwania w wielkich meczach uczyniły go jednym z najbardziej cenionych rywali swojego pokolenia.
Ten mecz nie zmienił wimbledońskiego dorobku Wawrinki w sensie wynikowym, ale potwierdził, dlaczego publiczność nadal postrzega go jako zawodnika wielkich scen. W wieku 41 lat i z dziką kartą w głównej drabince nie przystępował do spotkania z Berrettinim, byłym finalistą Wimbledonu, jako faworyt. Mimo to od pierwszego seta narzucił rytm, który zmusił Włocha do maksymalnego ryzyka i cierpliwości. W wielu wymianach wykorzystywał krótkie kąty, zmiany wysokości piłki i mocne bekhendy po linii, aby otworzyć kort. Chociaż na trawie często oczekuje się, że młodszy i silniejszy serwujący przejmie kontrolę, Wawrinka przez długi czas potrafił neutralizować przewagę Berrettiniego pierwszym uderzeniem i utrzymywać mecz w strefie, w której decyduje doświadczenie.
Emocjonalny moment po meczu był oczekiwany, ale nie mniej mocny. Według relacji z kortu Wawrinka powiedział publiczności, że nie chce przestać grać, ale wie, że nadszedł czas na koniec profesjonalnej kariery. To zdanie dobrze opisuje jego pozycję w sezonie 2026: ciało i terminarz są coraz bardziej wymagające, lecz instynkt rywalizacji nadal jest widoczny. W swoim ostatnim wimbledońskim występie nie rozegrał symbolicznego pożegnalnego meczu, lecz poważne, wyczerpujące i jakościowe spotkanie przeciwko zawodnikowi, który wie, jak wygrywa się na trawie. Właśnie dlatego porażka w pierwszej rundzie nie wyglądała jak ciche wycofanie się, lecz jak ostatnie potwierdzenie standardu, który Wawrinka utrzymywał przez całą karierę.
Berrettini ponownie pokazał, dlaczego jest groźny na trawie
Dla Berrettiniego to zwycięstwo ma szczególną wartość, ponieważ Wimbledon zajmuje ważne miejsce w jego karierze. ATP w jego biografii podaje, że w 2021 roku został pierwszym włoskim finalistą męskiego singla w historii turnieju, co pozostało jednym z najważniejszych osiągnięć włoskiego tenisa mężczyzn przed wzrostem nowego pokolenia. Jego gra naturalnie pasuje do trawiastej nawierzchni: mocny serwis, ciężki forhend, krótkie wymiany i zdolność do agresywnej gry w tie-breaku bez zbyt dużego odstępstwa od planu. Przeciwko Wawrince żaden set nie przyszedł mu łatwo, ale właśnie dlatego zwycięstwo jest ważnym wskaźnikiem stabilności turniejowej.
Berrettini musiał w tym spotkaniu przetrwać kilka rodzajów presji. Najpierw przegrał pierwszego seta, choć już wtedy było jasne, że różnicy prawie nie ma. Następnie w drugim secie musiał grać tie-breaka liczącego 34 punkty, w którym każdy błąd mógł oznaczać niemal nieodwracalną stratę. W trzecim i czwartym secie mierzył się z przeciwnikiem, który mimo zmęczenia i emocjonalnego kontekstu nadal szukał rozwiązań. Zamiast przyspieszać bez kontroli, Berrettini pozostał przy schemacie, który najbardziej mu odpowiada: wysoki procent pierwszego serwisu, zdecydowany pierwszy forhend po serwisie i stała gotowość do podjęcia ryzyka w krótkich wymianach.
Takie zwycięstwo może być ważne dla dalszej części turnieju, ale nie oznacza, że droga do późniejszych rund jest prosta. Wimbledon rozgrywany jest w rytmie, w którym długie mecze pierwszego tygodnia mogą zostawić fizyczne konsekwencje, zwłaszcza gdy są rozstrzygane dopiero po czterech tie-breakach. Berrettini spędził na korcie cztery godziny i 20 minut, co jak na pierwszą rundę jest poważnym obciążeniem. Mimo to fakt, że w trzech kolejnych tie-breakach po przegranym pierwszym secie znalazł wystarczająco dużo precyzji, pokazuje, że w kluczowych chwilach miał stabilniejszy występ. W sensie turniejowym to różnica między wczesnym odpadnięciem a możliwością budowania formy przez kolejne rundy.
Szerszy kontekst drugiego dnia turnieju
Pożegnanie Wawrinki i awans Berrettiniego wpisały się w burzliwy drugi dzień Wimbledonu 2026. Według relacji z turnieju tego samego dnia rozegrano szereg meczów pierwszej rundy, które przyniosły wielkie powroty, niespodzianki i napięte końcówki. W męskiej części drabinki uwagę przyciągnęły także występy rozstawionych oraz wczesne odpadnięcia niektórych wysoko notowanych zawodników, podczas gdy w kobiecej części turnieju duże zainteresowanie wywołał powrót Sereny Williams do rywalizacji singlowej. W takim terminarzu pojedynek Wawrinki i Berrettiniego wyróżnił się rzadką strukturą wyniku: żaden set nie zakończył się bez tie-breaka, a mecz nie trafił do piątego seta tylko dlatego, że Berrettini w czwartej końcówce wreszcie znalazł ostatni punkt.
Dla All England Clubu takie mecze mają szczególną wartość, ponieważ łączą teraźniejszość i historię turnieju. Wawrinka reprezentował pokolenie, które naznaczyło poprzednie dwie dekady męskiego tenisa, pokolenie, które często grało w cieniu największych rywalizacji, ale w jego przypadku mimo to zdołało zdobyć trzy największe trofea. Berrettini z drugiej strony należy do grupy zawodników, którzy mieli już głębokie wyniki wielkoszlemowe, ale także okresy przerw spowodowanych problemami fizycznymi i spadkiem ciągłości. Ich spotkanie nie było więc tylko pojedynkiem pierwszej rundy, lecz także meczem między zawodnikami znajdującymi się w różnych punktach kariery: jednym, który się żegna, i drugim, który wciąż próbuje ponownie osiągnąć poziom, na którym już był.
Z perspektywy turnieju awans Berrettiniego oznacza, że w drabince pozostaje zawodnik o potwierdzonej wimbledońskiej wartości. Z perspektywy Wawrinki porażka oznacza koniec występów w jedynym turnieju wielkoszlemowym, którego nigdy nie wygrał, ale nie koniec opowieści o jego wpływie na tenis. Na No. 1 Courcie zostawił ostatni wimbledoński obraz zgodny ze swoją karierą: mocny opór, ofensywną odwagę, jednoręczny bekhend pod presją i porażkę, którą publiczność przyjęła jako okazję do uznania, a nie tylko jako sportowy wynik. Berrettini przeszedł dalej, lecz wieczór w równym stopniu należał także do Wawrinki, zawodnika, który pożegnał się z Wimbledonem bez trofeum, ale meczem przypominającym, dlaczego był tak szanowany.
Źródła:
- Wimbledon – oficjalny terminarz, wyniki i zapowiedź męskich meczów pierwszej rundy Wimbledonu 2026. (link)
- Wimbledon – zapowiedź meczu Stan Wawrinka przeciwko Matteo Berrettiniemu i kontekst ostatniego występu Wawrinki w SW19 (link)
- ATP Tour – terminarz Wimbledonu 2026 i podstawowy kontekst głównego turnieju (link)
- ATP Tour – publikacja o zapowiedzi Wawrinki, że 2026 będzie jego ostatnim sezonem w Tourze (link)
- ATP Tour – dane biograficzne o Matteo Berrettinim i jego finale Wimbledonu 2021 (link)
- Tennis.com – wynik meczu i statystyka spotkania Wawrinka - Berrettini (link)
- Outlook India – przebieg meczu, czas trwania spotkania, wypowiedzi i opis pożegnania Stana Wawrinki z Wimbledonem (link)